Jesteśmy chorzy na głowy. Mocno porąbani. Masz racje „poco się kłócimy jak wiadomo, że nie potrafimy bez siebie żyć”.
Pozwoliłeś mi wybrać kolor szczoteczki do zębów, zaparzyłeś mi resztkę swojej zielonej herbaty, ogrzewałeś mi zmarznięte stopy suszarką, przytulałeś mnie całą noc, jak za każdym razem zrobiłeś rano śniadanie i powiedziałeś tyle miłych słów. Jesteś niesamowity. Nie chcę o tym zapominać w czasie kłótni. Nie chcę źle interpretować tego co mówisz i piszesz. Jak następnym razem będę na ciebie zła, zacznę sobie przywoływać w myślach nasze chore wygłupy, twoje słodkie, denerwujące zaczepki, twoją troskliwość, namiętność.
“I will always treat you kind
try to give you peace of mind
Only you tell me that you love me
one more time”
Dziś w nocy kolejny raz pocałowałeś mnie po raz pierwszy. Doskonałe uczucie. Miałam dreszcze jak zapytałeś czy możesz mnie pocałować. Jak powoli zbliżaliśmy się ku swoim ustom. Jak szeptałeś, że uwielbiasz moją dyskretną zmysłowość. Tak, ten pocałunek był dyskretnie zmysłowy, niesamowicie podniecający i jakby zakazany. Nie zapomnę go długo i zastanawiam się czy nie powinniśmy rzadziej się całować żeby każdy pocałunek był tak intensywny, wyczekiwany? Zawsze całujesz się namiętnie i ekscytująco, ale może właśnie to co nam tak bardzo smakuje, powinno być oszczędnie dawkowane? Tylko czy udałoby nam się rzadziej całować?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz